Laowa ARGUS 45/0.95 FFII

 

Recenzja  obiektywu  Laowa ARGUS 45/0.95 - jasny standard do bezlusterkowców FF

 

 
 
13.10.2022
Artykuł promocyjny 
 
Na przestrzeni ostatnich lat miałem już okazję recenzować bardzo jasne standardowe obiektywy stałoogniskowe przeznaczone do pełnoklatkowych bezlusterkowców. Wśród nich były m.in. obiektywy, które już są na naszym rynku niedostępne, jak np. Mitakon 50/0.95 czy Voigtlander Nokton 50/1.1. Każde z tych szkieł (było) jest konstrukcją unikalną, oferującą pomimo zbliżonych parametrów zupełnie inne właściwości optyczne nadając zdjęciom kompletnie różny charakter. Do grona producentów oferujących tak ciekawe instrumenty optyczne dołączył Venus Optics, producent znany dotąd głównie z obiektywów szerokokątnych oraz makro. W ich ofercie pojawiły się dwa nowe, ultrajasne obiektywy z linii ARGUS - 35 oraz 45mm ze światłem f=0.95. Obydwa oferowane są z trzema mocowaniami: Sony FE, Canon RF i Nikon Z.  Właśnie temu drugiemu dziś poświęcę nieco więcej uwagi.
 
 


Na początek trochę o budowie obiektywu. Wykonany jest w całości z metalu, łącznie z osłoną przeciwsłoneczną. Co do samej osłony – jak na mój gust mogłaby być trochę dłuższa. W obecnej postaci przypomina bardziej osłonę do obiektywu szerokokątnego, niż do klasycznego standardu jakim niewątpliwie jest 45mm. Poza tym przy dłuższej osłonie z pewnością zwiększyłyby się jej właściwości przeciwodblaskowe, ale o tym nieco później.
 
Obiektyw ma pokaźną masę – w wersji do Sony FE (przypomnę, że są jeszcze wersje Canon RF i Nikon Z) waży (netto, bez dekli i osłony) ok. 870g, a więc nieco więcej niż podaje producent. Z pewnością wyróżniającym elementem jest aż 15- listkowa przysłona, która nawet po domknięciu obiektywu sprawia, że rozmyte w tle np. punkty świetlne mają kształt niemal kołowy. Sama przysłona może pracować zarówno w trybie płynnym jak i skokowym. Zmiany trybu dokonujemy za pomocą przełącznika, który znajduje się w dolnej części obiektywu (niestety jego umiejscowienie powodowało, że udało mi się wielokrotnie go przełączyć nie mając takiego zamiaru). Całość sprawia wrażenie naprawdę solidnego i dobrze wykonanego instrumentu. Ogniskowanie w obiektywie odbywa się wewnętrznie i jak twierdzi producent pomaga to w zachowaniu czystości wewnątrz obiektywu (eliminuje dostawanie się kurzu do środka). Choć przy okazji przydałoby się uszczelnienie przy bagnecie, tutaj go brak. 
 
 
 

Praca obiektywem Argus jest naprawdę przyjemna. Jest to oczywiście obiektyw w stu procentach manualny, obrót pierścieniem ostrości jest bardzo płynny i tutaj nie mam absolutnie żadnych zarzutów. Jedynie nieco szkoda, że nie udało się zaimplementować elektroniki, która przekazywałaby do body informację np. o użytej przysłonie tak, jak ma to miejsce np. w obiektywach Voigtlandera do Sony FE oraz która wspierałaby manualne ostrzenie czy stabilizację obrazu (wszystko trzeba robić ręcznie).
 
  
 


Przejdźmy do konkretów – czyli do optyki. Nie ukrywam, że w przypadku tego rodzaju obiektywów najbardziej interesują mnie dwa aspekty – ostrość i plastyka. Co do rozdzielczości – naprawdę nie mogę się przyczepić ! Oczywiście, nie należało się spodziewać, że na otwartej przysłonie (0,95) będzie to przysłowiowa „żyleta” ale też nie ma na pewno jakiejś tragedii. Jeśli ktoś chce używać tego obiektywu do klasycznego portretu z płytką głębią ostrości – to w okolicach max-a jest naprawdę używalnie w centrum kadru i przyzwoicie na brzegach (zdjęcie poniżej f=0,95).
 
 
 
 
 
Przypomnę jeszcze raz recenzję np. Mitakona (można ją też przeczytać na moim blogu) – tam ostrość w centrum była również przyzwoita (choć w miarę zwiększania odległości ostrzenia pojawiały się pewne problemy) ale na brzegu kadru było już zauważalnie słabiej. O Noktonie 50/1.1 nawet nie wspomnę, bo to było jeszcze szkło zaprojektowane pod aparaty analogowe i brzegi kadru na matrycach cyfrowych nie prezentowały się najlepiej. Argus bardzo dobrze reaguje na domknięcie przysłony, zwiększając kontrast i ostrość zarówno na środku jak i brzegu kadru. Poniżej kilka wycinków kadrów obrazujących poziom rozdzielczości.
 
 


Z pewnością słabiej jest jeśli chodzi o winietowanie, choć nie należało się spodziewać tutaj cudów. W zakresie przysłon od 0.95 nawet do 2.0 winietowanie jest spore, obiektyw dopiero zaczyna reagować na przysłony powyżej f=2.8 nieco mniejszym poziomem winietowania.
 
 


Projektantów Argusa 45 muszę pochwalić za niski poziom zniekształceń – dystorsja w tym obiektywie jest na tyle dobrze skorygowana, że nie będzie konieczności korygowania tej wady podczas obróbki.

Najsłabszym elementem Argusa 45 jest praca pod ostre światło. Jak już wspomniałem wcześniej – nie pomaga tutaj zbytnio osłona przeciwsłoneczna, która jest zbyt krótka, a w momencie kiedy pracujemy pod słońce (lub wpada ono sobie gdzieś z boku) obiektyw maluje nam mniej lub bardziej widoczne flary i nieco gubi kontrast.
 
 


Najcenniejszą rzeczą, jaka wyróżnia obiektyw firmy Venus Optics jest chyba plastyka obrazu. W niczym nie przypomina mi ona żaden z w/w obiektywów. Rozmycia, jakie uzyskujemy Argusem 45 są niepowtarzalne i bardzo charakterystyczne. Ponieważ nie miałem pod ręką żadnego innego manualnego jasnego szkła, porównałem go z flagowym Sony 50/1.2 GM. Poniżej rezultat.
 
 


Oczywiście efekt końcowy jest kwestią gustu, natomiast uważam osobiście, że mamy tutaj do czynienia z czymś dużo ciekawszym, niż oferował np. Mitakon. Bokeh nie jest ani zbyt „miękki” jak np. w przypadku obiektyw TTArtisan 50/0.95, ani zbyt „poszarpany” jak w przypadku Noktona 50/1.1. Ma przy tym swój unikalny charakter i zdecydowanie może znaleźć swoich zwolenników. Nic nie zastąpi jednak własnej oceny, więc poniżej kilka przykładów rozmycia tła, jakie można uzyskać Argusem 45.
 
 
 
 
 


Producent postanowił zróżnicować obiektyw pod względem oferowanych bagnetów i oferuje swoje produkty w 3 najpopularniejszych systemach bezlusterkowych z pełną klatką (Sony, Nikon, Canon). Osobiście wolę (może z przyzwyczajenia) mocowanie Leica M i stosowane zamiennie odpowiednie adaptery , jeden obiektyw możemy wówczas zastosować w różnych systemach i może być to korzystne np. przy odsprzedaży. Zwłaszcza, jeśli obiektyw taki, jak omawiany Argus nie posiada żadnej elektroniki. No ale wiązałoby się to pewnie z innymi rzeczami (konieczność zaimplementowania dalmierzowego układu MF) na co producent być może nie mógł się z jakichś względów zdecydować.
 
 
 
 


Podsumowując – Laowa Argus 45/0.95 FF II to w mojej ocenie jeden z ciekawszych rozwiązań jeśli chodzi o pełnoklatkowe standardowe szkło o dużej jasności. Daje naprawdę bardzo ciekawą plastykę, oferując jednocześnie przy tym nienajgorszą ostrość już od pełnego otworu przysłony oraz dzięki 15-listkowej przysłonie fajną plastykę nawet po domknięciu obiektywu. Jest świetnie wykonany, w pełni metalowy, ale też jest dość spory i ciężki. W Polsce to szkiełko kosztuje ok. 4800 zł i jest to nie ma co ukrywać dość pokaźna kwota. Jednak może znaleźć zastosowanie przy kreatywnym portrecie lub przy filmowaniu, wysoka jasność i ciekawa plastyka obrazu z pewnością nie będą mu w tym przeszkadzać, wprost przeciwnie.
 
Na koniec zestawienie zalet i wad tego obiektywu oraz troszkę zdjęć próbnych w małym i dużym formacie (prezentowane tu zdjęcia są w większości wykonane na maksymalnie otwartej przysłonie). 
 
+ bardzo ciekawa, "kinowa" plastyka
+ przyzwoita ostrość już od przysłony 0,95
+ dobrze skorygowana dystorsja
+ bardzo solidne i precyzyjne wykonanie
+ płynna praca pierścienia ostrości
+ przełącznik trybu pracy przysłony
+ zminimalizowany efekt focus breathing
+ 15-listkowa kołowa przysłona
 
- przeciętna praca pod ostre światło
- krótka osłona przeciwsłoneczna, słabo spełniająca swoją rolę
- brak jakiejkolwiek elektroniki
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Duże zdjęcia do pobrania z adresu :  >> LINK <<
 
 
Back to top