SIGMA 35/1.4 Art DG DN

30.09.2021

Zapraszam do recenzji nowego obiektywu  SIGMA 351.4 A DG DN

 
Dziś przyszło mi napisać słów parę o obiektywie Sigma 35/1.4 A DG DN. Mniej orientujący się w ofercie i nomenklaturze japońskiego producenta mogliby pomyśleć, że to recenzja któregoś z dotychczasowych modeli. Nic bardziej mylnego, 35/1.4 DG DN to zupełnie nowy obiektyw zaprojektowany pod bezlusterkowce. Dostępny jest z mocowaniem Sony E oraz Leica (Sigma) L. Zastępuje dotychczasowy model Sigma 35/1.4 A DG HSM, któy to z kolei był zaadoptowaną z lustrzanek konstrukcją właśnie pod bezlusterkowe aparaty.
 
 

Nowa Sigma z założenia miała być obiektywem jeszcze lepszym optycznie, o mniejszych gabarytach i niższej wadze. Po części to się konstruktorom udało. Obiektyw jest faktycznie mniejszy od wersji DG HSM, ale nie jest to jakaś ogromna różnica. Waży zaś 645 gramów. To jest ok. 100 gramów mniej od wersji poprzedniej. Jest jednak większy od lustrzankowych odpowiedników (z mocowaniami Sony A, Canon EF, Nikon F). Mocowanie filtrów we wszystkich modelach jest to samo - 67mm. Osobiście liczyłem na nieco mniejsze gabaryty nowego modelu, jednak jak się okazuje nie można mieć wszystkiego, zwłaszcza jeśli od tego obiektywu będziemy wymagać najwyższej jakości optycznej. Warto jeszcze wspomnieć, że Sigma ma w swojej ofercie jeszcze 2 obiektywy o ogniskowej 35mm - są to 35/1.2 DG DN z serii również Art i 35/2 DG DN Contemporary. Dla porządku dodam, że 35/1.4 DG DN posiada przełącznik AF/MF, blokadę pierścienia przysłon, przełącznik pracy pierścienia przysłon płynny / klikający oraz posiada przycisk AF lock. Osłona przeciwsłoneczna jest zaś solidna, zapinana na przycisk, a cały tubus obiektywu jest w pełni uszczelniony. Pod względem mechanicznym i ergonomicznym piątka z plusem. 
 
 
 
Bardzo byłem ciekawy, co ma do zaoferowania Sigma w kategorii jakości optycznej. Trudno powiem powiedzieć, że którykolwiek z poprzedników był pod tym względem słaby. Nawet najstarszy konstrukcyjnie z wymienionych obiektywów, czyli 35/1.4 Art DG HSM jest do dziś popularnym i bardzo dobrym optycznie obiektywem. Jeśli jednak przyjrzymy się dokładniej obydwu obiektywom, zwłaszcza na gęstszej matrycy niż te dostępne 9 lat temu, kiedy debiutowała Sigma 35/1.4 Art to zaczynamy dostrzegać pewne różnice.
 

Środek kadru w obydwu obiektywach jest naprawdę bardzo dobry już od pełnego otworu przysłony. I chociaż widać już tutaj pewną różnicę na korzyść nowej konstrukcji, to stara Sigma wcale nie wypada blado. Różnica dość istotna czyna pojawiać się na brzegu pełnej klatki. Tutaj widać, że nowa 35 DG DN jest naprawdę świetna. Jeśli zależy komuś na dobrej ostrości już od przysłony f/1.4 na brzegach kadru to z pewnością powinien swoją uwagę skoncentrować tylko i wyłącznie na nowym modelu.
 

Plastyka w obydwu obiektywach jest bardzo porównywalna. 35/1.4 DG DN w żaden sposób się tutaj nie wyróżnia, zresztą poddaję pod ocenę zdjęcia z jednego i drugiego. W mojej ocenie jest praktycznie tak samo.
 
 
Praca pod światło na pewno jest też lepsza w nowym modelu. Mamy do czynienia z nowocześniejszym układem optycznym i lepszymi powłokami, więc zarówno kontrast jest lepszy jak i odblaski mniejsze. Można pracować pod słońce bardziej i mniej ostre bez obaw o jakieś niepożądane flary (choć niektórzy lubią) czy spadki kontrastu. Zresztą sami zobaczcie:
 
 
 

Nie sposób też nie wspomnieć o świetnym napędzie AF. W końcu jest on naprawdę szybki i precyzyjny. Bardzo długo używałem na Sony E pierwszej wersji tego obiektywu podpiętej przez adapter MC-11 i tam było naprawdę przeciętnie pod tym względem. Dużo lepiej radziła już sobie wersja z natywnym mocowaniem FE, zaś nowy model to już jest to - obiektyw do szybkiej reporterki pełną gębą :) Brawo Sigma!

Po tych wszystkich superlatywach muszę niestety przejść do mniej entuzjastycznej części recenzji, w której poopowiadam trochę o wadach tego obiektywu. Zasadniczo już wspomniałem, że oczekiwałem jednak troszkę mniejszej i lżejszej kostrukcji. Inżynierom Sony w końcu to się udało - ich GMaster 35/1.4 jest zauważalnie mniejszy i o 100 g lżejszy od Sigmowskiej nowości. Czyli da się. No ale jest ponad 2 razy droższy. Zwłaszcza jeśli spojrzymy na różnicę w gabarytach np. Sigmy 85/1.4 HSM i wersji DG DN do Sony E. Te obiektywy dzieli przepaść ! Tutaj mamy do czynienia ledwie z kosmetycznym zmniejszeniem gabarytów i masy, trochę szkoda.

Druga sprawa to chyba najczęściej przewijająca się w moich recenzjach kwestia winietowania i dystorsji. O ile winietowanie jest na poziomie konkurencji i raczej trudno tutaj drzeć szaty, jest jednak minimalnie większe od tej, jaką prezentował poprzednik. Dystorsja również mogłaby być trochę lepiej skorygowana w takim flagowym szkle, jak tytułowa Sigma. Oczywiście, powiecie, że to przecież kwestia korekcji z body lub oprogramowaniu do obróbki. Owszem. Aczkolwiek uważam, że może nie winietowanie, ale dystorsja powinna być tip top skorygowana na etapie optyki. Takie już mam zdanie no i trudno :) Mimo wszystko ta dystorsja to też nie jest taki dramat, we wspomnianej wyżej Sigmie 85/1.4 jest pod tym względem gorzej (a biorąc pod uwagę ogniskowe powinno być raczej na odwrót).
 
 
 

Czy Sigmie w końcu udało się stworzyć obiektyw idealny ? I tak, i nie.  Czy jest warta zakupu ? Na 100% tak. W końcu różnica w cenie między poprzednikiem a nową wersją jest naprawdę niewielka rzędu 400 zł (stan na dzień dzisiejszy), a dostajemy do ręki zupełnie nowy, pod praktycznie każdym względem lepszy obiektyw od poprzednika. Dużo lepsza ostrość, zwłaszcza na brzegach kadru, o wiele lepsza ergonomia, lepsza praca pod światło, lepszy AF, zmniejszone gabaryty i waga. Dodam, że na dzień dzisiejszy koszt Sigmy z polskiej dystrybucji to 3890 zł (przy 3490 zł cenie poprzednika i niemal 8000 zł za bezpośredniego flagowego konkurenta Sony GMaster). Szkoda tylko, że występuje póki co tylko w 2 mocowaniach (E i L-Mount) no ale wciąż jak mantrę powtarzamy, że może w końcu hegemonia Sony się skończy i producenci niezależni będą mogli produkować szkła również do Canona RF i Nikona Z :) 
 
Jako odpowiednią rekomendację dodam na koniec, że Sigma 35/1.4 DG DN obok 85 DG DN jest już w mojej torbie foto i lata po zleceniach (co zresztą widać po różnorodności zdjęć w tej recenzji). cool 
 
Na koniec zgodnie ze staropolskim zwyczajem wymieniam w mojej subiektywnej jak zawsze ocenie wady i zalety:
 
+ świetna ostrość w centrum kadru
+ dobra ostrość na brzegach pełnej klatki
+ bardzo szybki, cichy i precyzyjny napęd AF
+ bardzo dobra praca pod ostre światło
+ bardzo dobra ergonomia (przełączniki, pierścień przysłon, przycisk)
+ uszczelniona konstrukcja
+ solidna osłona przeciwsłoneczna
+ atrakcyjna cena
 
- ogromna winieta 
- dystorsja mogłaby być lepiej skorygowana
- mógłby być jeszcze trochę mniejszy
 
Galeria w małym i większym (do pobrania) formacie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Zdjęcia w dużym formacie: >> link <<
 
 
Back to top