TAMRON 28-75/2.8 RXD Sony E - recenzja

Zapraszam do przeczytania kolejnej recenzji, tym razem obiektywu Tamron 28-75  f/2.8 RXD Sony E

 

 
Jakiś czas temu, tutaj zresztą na moim blogu recenzowałem obiektyw Tamron 28-75 ze światłem 2.8 w wersji przeznaczonej do lustrzanek. Leciwe już szkiełko, które mimo upływu lat wciąż jest produkowane, jest relatywnie niedrogie i naprawdę nie ma się wstydzić zapinając je na korpus. Tamron postanowił wyspuścić zupełnie nową wersję tego obiektywu, przeznaczonego wyłącznie do aparatów z mocowaniem Sony E. 
 
 
 
 
Naturalnie (choć są i tacy, co myślą inaczej) konstrukcja optyczna jest zupełnie inna niż starszego brata. Przed wszystkim szkiełko jest zoptymalizowane do bliższej odległości matrycy od tylnej soczewki, co za tym idzie gabaryty samego obiektywu są mniejsze. Tamron waży ledwie 540 gram oraz posiada średnicę filtra 67mm. Z osłoną przeciwsłoneczną jest jednak już dość pokaźnych gabarytów, co widać na w/w zdjęciu. CO ciekawe, obiektywu jest uszczelniony, posiada również uszczelkę wokół mocowania bagnetowego, z czym w przypadku obiektywów do Sony spotykam się chyba pierwszy raz. Sama obudowa obiektywu i osłony jest wykonana z twardego, gładkiego plastiku, co niekoniecznie już może się podobać i mogą powstawać tutaj zarysowania. 
 
 
 
 
Tajemniczy skrót RXD odnosi się do zastosowanego w obiektywie silnika, który działa naprawdę cicho i sprawnie. Ogólnie jestem nieco zaskoczony, bo wczoraj przeczytałem w jednym z zachodnich testów, że obiektyw posiada głośny AF. Różne są zatem kryteria oceniania, dla mnie ten napęd naprawdę jest niemal bezgłośny. Być może troszkę zobaczycie i usłyszycie na filmiku który zarejestrowałem, znajduje się on tutaj: >> LINK <<
 
Pierwsze wrażenie ogólnie całkiem przyzwoite. Dodam jeszcze, że obiektyw został dość przyzwoicie wyceniony, jak na nową konstrukcję do dość drogiego systemu - 3390 zł jako cena startowa z 5-letnią gwarancją polskiego dystrybutora to naprawdę ciekawa propozycja. 
 
Jak z optyką ? Muszę przyznać, że jest bardzo dobrze jak na obiektyw zmiennoogniskowy. W całym zakresie obiektyw jest naprawdę ostry w centrum kadru i więcej niż przyzwoity na brzegach. Nie będę tutaj szczegółowo przedstawiał wycinków cropów z poszczególnych ogniskowych, bo w przypadku zooma to zbyt dużo roboty - zapraszam zatem do przejrzenia zdjęć w pełnym formacie do których link znajdziecie na samym dole niniejszej recenzji. 
 
 
 
 
Po przejrzeniu zdjęć z pewnością rzuca się w oczy ogromny poziom winietowania, widoczny oczywiście na maksymalnie otwartej przysłonie i głównie na skrajach zakresu, czyli 28 i 75mm. Szczegółowe zestawienie poszczególnych ogniskowych i przysłon widzicie poniżej:
 
 
Jeśli już jesteśmy przy minusikach, to obiektyw mógłby ciut lepiej zachowywać się pod światło. Co prawda, wspomniany już wcześniej poprzednik 28-75 był pod tym względem bardzo przeciętny, lubił gubić kontrast pod światło czy złapać dużą flarę. Tutaj mamy pod ostre słońce lekkie spadki kontrastu, ale na szczęście nie ma brzydkich flar psujących kadr. Poniżej kilka zdjęć jakie udało mi się zarejestrować pod ostre słońce.
 
 
 
 
Pomarudzę teraz o przyjemniejszych sprawach ;) . Tamron 28-75 XRD ma dużo więcej zalet, niż wad. Przede wszystkim nie zauważyłem żadnych aberracji, zarówno poprzecznych jak i podłużnych. Naprawdę brawo za tak dobre skorygowanie tych wad. Jak na obiektyw zoom - pięknie maluje ! Bokeh jest naprawdę przyjemny, zdjęcia są plastyczne. Generuje też kontrastowe obrazki o przyjemnej, lekko ocieplonej kolorystyce. Szczerze powiedziawszy, gdybym miał zgadywać na podstawie poniższych zdjęć to pewnie strzeliłbym, że mamy do czynienia z obiektywem typu Sony 55/1.8 niż zmiennoogniskowym Tamronie ze światłem 2.8. 
 
 
 
 
 
Pojawienie się obiektywu 28-75 z mocowaniem Sony E wiąże się z jeszcze jednym pozytywnym aspektem. Tamron pokazał, że potrafi i chce produkować obiektywy tylko i wyłącznie do jednego systemu (Sony E). Można więc podejrzewać, że w bliższej lub dalszej przyszłości pojawią się kolejne szkła tego producenta właśnie z tym mocowaniem. Cieszy fakt, że są to szkła zoptymalizowane właśnie pod system bezlusterkowy - są więc lżejsze i mniejsze od swych lustrzankowych odpowiedników. Naturalnie - chciałoby się, żeby tytułowy Tamron miał zakres od 24mm, ale nawet producent odniósł się do tego typu głosów argumentując, że wtedy nie mógłby zachować takiej wagi i w miarę przyzwoitej kompaktowości. Producent zapowiedział również, że będą pojawiały się nowe wersje oprogramowania do tego obiektywu (w pierwszej kolejności usprawniające pracę AF podczas fimowania). Na temat możliwości i sposobu aktualizacji jeszcze nic nie wiadomo - w końcu Tamron nie wypuścił podobnie jak Samyang przystawki do aktualizacji. Ale być może będzie to możliwe z poziomu aparatu. 
 
Na koniec krótkie podsumowanie:
 
Zalety:
+ bardzo dobry stosunek ceny do parametrów
+ bardzo dobra ostrość w centrum kadru na wszystkich ogniskowych
+ poprawna ostrość na brzegu kadru
+ bardzo dobry kontrast i kolorystyka
+ malownicze jak na zoom rozmycie tła
+ szybki i cichy napęd AF
+ stosunkowo niska waga
+ uszczelniony korpus
+ możliwość ostrzenia już od 19cm
+ 5 lat gwarancji polskiego dystrybutora
 
Wady:
- ogromny poziom winietowania na f/2.8
- lekkie spadki kontrastu pod ostre światło
- plastikowa, podatna na zarysowania obudowa
 
Na koniec podaję link do zdjęć w dużym formacie: >> LINK <<
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Back to top